Dzisiejszy post poświęcę recęzji książki John'a Green'a ,, Gwiazd naszych wina '', oraz moim hobby.
A więc, od czterech lat gram na keyboardzie a od września zaczęłam uczyć się gry na gitarze akustycznej.
Ogólnie bardzo lubie rysować i JEŚĆ xD.
Nie ma co się rozpisywać bo jak prawie każdy lubie posłuchać też dobrej muzyki.
A więc przejdźmy do recenzji.
Książka bardzo wciąga, gdy chce się zrobić coś innego, nie dacie rady, poprostu chce się czytać dalej i dalej.
Historia opowiada o dziewczynie chorej na raka, która poznaje Augustusa który również jest chory.
( UWAGA SPOILERY CZYTASZ NA WŁASNĄ ODPOWIEDZIALNOŚĆ)
Dziewczyne zaczyna łączyć wiele z przystojnym byłym koszykarzem.
On zwierza jej się ze swoich przeżyć, ona również.
Wkońcu poczuła coś do niego, lecz nie chciała się wiązać bo jak uznawała była tykającą bombą która kiedyś wybuchnie.
Wkońcu zostali parą, ale to nie było zbyt oficjalne.
Wyjechali również, aby dowiedzieć się histori dziewczyny z książki.
Autor książki nie był taki jak saobie wymarzyli, pojechali prawie na marne.
Złość ukoiła wspólnie spędzona noc.
Sielanka nie trwała zbyt długo, chłopak dostał nawrotów, nie dało się nic zrobić.
Poprostu umierał powoli, a ona była cały czas blisko niego.
Ogólnie książka ma elementy humorystyczne,( najczęściej kiedy jest mowa o przyjacielu jednego z głównych bohaterów) miłosne, oraz smutne.
Całą książke oceniam 10/10, naprawdę polecam, warto jest ją przeczytać.
Podczasz czytania warto mieć przy sobie chusteczki.
To by było na tyle, miłego wieczoru :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz